herozone

blog o komiksach i superbohaterach

ZESTAWIENIA

20 najlepszych filmów akcji lat 90-tych.

6. Twierdza


„I love pressure. I eat it for breakfast.”

To jedyny dobry film w reżyserii Michela Baya. Każdy kolejny to jak oglądanie sportowca wstrzykującego sobie ten sam steryd, po którym rośnie w masę, ale staje się głupszy. Twierdza to perełka. Świetnie nakręcony, Bay’owi nie możemy odmówić rzemieślniczej fachowości nabytej podczas kręcenia licznych teledysków. W tym filmie Nicolas Cage potrzebuje pomocy Seana Connory’ego by włamać się do wiezienia Alcatraz. Wszystko to, by powstrzymać terrorystyczny plan Eda Harrisa. Już te same nazwiska gwarantują wysoki poziom.

Film nie jest jakiś wybitny. Jednak rzemiosło Bay’a sprawia, że wizualnie jest bardzo dobrze. Słynne już teraz zwolnione tempo, eksplozje i inne bayizmy pomagają przełknąć niedoskonałości scenariusza i grę szkockiego Jamesa Bonda, który chyba nie do końca wiedział w jakim gra filmie. Jedno jest pewne, to przez ten film mamy teraz te straszne Transformersy.

5. Pamięć absolutna


„Now, this is the plan. Get your ass to Mars.”

Paul Verhoeven w życiowej formie. Pamięć absolutna to film brutalny, klaustrofobiczny od pierwszej do prawie ostatniej minuty. A Arnie jest tutaj nie tylko głównym bohaterem, ale też najmocniejszym ogniwem tego łańcucha brutalności, mutacji i walki o władzę. Arnold gra prostego robotnika, który marzy o wyprawia na Marsa. W jego czasach jest to możliwe. Jednak nie stać go na podróż, ale na fałszywe wspomnienia już tak. Podczas procedury implementacji wspomnień okazuje się, że był już na Marsie i jest kimś zupełnie innym. I  w tym momencie zaczyna się całkiem przyjemna jazda, do końca nie wiadomo czy są to fałszywe wspomnienia czy prawda.

Jest to jeden z ostatnich filmów używających tradycyjnych efektów specjalnych. Później nastała era CGI, które moim zdaniem jest bardzo dziś nadużywane i wiele filmów za bardzo na nim polega. Kiedyś, gdy nie było cyfrowych możliwości, filmy wydawały się bardziej prawdziwe. To tylko moje zdanie, starego faceta, który lubi ponarzekać.

4. Szklana pułapka 3


„Stop all the goddamn yellin’! I know what I’m doing.”

Rodzinna zemsta z milionami dolarów w tle, a w samym środku zamieszania znowu Bruce Willis. Gra tego samego zapijaczonego typa, do których już nas przyzwyczaił. Jednak robi to z wielki urokiem, że chce się to oglądać. Ta część jest znacznie lepsza niż druga cześć cyklu. Twórcy postanowili zmienić otoczenie i dać Bruce’owi pobiegać na świeżym powietrzu. I wyszło to filmowi na dobre. Klimat Nowego Yorku, miasta które nigdy nie śpi, wspaniale współgra z charakterem głównego bohatera i chaosu  jakim ma do czynienia.

Najsłabszy element poprzedniej części czyli brak głównego przeciwnika został tutaj naprawiony. Pojawia się brat Hansa Grubera, jednak nie jest przeciwnikiem kalibru godnym nazwiska Gruber. Film jest pomimo to jednym z lepszych w tamtej dekadzie. Wszystko jest na swoim miejscu i nie daje widzowi chwili wytchnienia. Willis i Jackson znakomicie współpracują tworząc jeden z bardziej pamiętnych ekranowych duetów. Pierwotna niechęć przeradzająca się w szacunek to sztampa. Jednak nie przeszkadza to czerpać przyjemności z oglądania jak bohaterowie przedzierają się przez kolejnych przeciwników i rozwiązują zagadki Simona. A otwierająca sekwencja pokazująca poranek w NY jest genialna i basta.

Pages ( 6 of 7 ): « Poprzednia 12345 6 7Następna »

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.