herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Batman v Superman

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=eX_iASz1Si8[/embedyt]

Nie było najmniejszej wątpliwości, że ten film podzieli fanów. Hype narastał tak długo, że nieprawdopodobne wydawało się, że ten film spodoba się wszystkim. Od dnia premiery trwa przeciąganie liny i pojawiają się różne recenzje, o tym, że nie jest aż tak źle albo że jest bardzo źle. Film ten miał być prawdziwym początkiem filmowego Universum DC, musiał zapoczątkować wiele wątków, dać początek kilku filmom, a do tego być dobry i jeszcze zarobić. Jednak przede wszystkim miał zadowolić fanów. Ja sam byłem  bardzo podekscytowany możliwością zobaczenia na dużym ekranie walki mojego ulubionego bohatera komiksowego, czyli Batmana z Supermanem. Od premiery minęły prawie 2 lata, po tym filmie pojawiły się kolejne produkcje z tego Universum. Teraz chciałem się z wami podzielić moimi przemyśleniami na temat tego filmu, tego, jak prezentuje się on wśród filmów od DC i WB. No to zaczynamy.

Batman i Superman.

Film rozpoczyna się pod koniec Człowieka ze stali, kiedy Superman toczy walkę z generałem Zodem i przy okazji niszczą Metropolis, przewracają się budynki, umierają ludzie. Bruce Wayne próbuje uratować pracowników swojej firmy  znajdujących się z zagrożonym budynku. Niestety nie udaje mu się to i winą za to obarcza Supermana. Uznaje, że ktoś, kto ma taką moc i takie nadludzkie możliwości, jeżeli nie teraz, to na pewno kiedyś stanie się dla ludzkości zagrożeniem. I cały swój wysiłek wkłada w próbę pozbycia się Supermana. Batman w tej wersji działa już w Gotham od wielu lat, walczył już z nie jednym złoczyńcą, stracił nie jednego sprzymierzeńca. Jest cyniczny i paranoiczny. Skoro superman może czynić zło, to w końcu tak będzie. Widzi to w swoim śnie, gdzie Superman najwyraźniej po stracie Louis Lane stał się bardzo złym człowiekiem. Nawiasem mówiąc, przypomina to trochę fabułę gry Injustice Gods among us. W oczach Batmana Clark jest największym zagrożeniem, nie tylko dla niego czy Gotham, ale dla całego świata. Jest istotą, której nie może powstrzymać kula, która potrafi latać i zabijać ludzi wzrokiem. Batman w każdym widzi ewentualne, ale bardzo wyraźne zło. I zawsze chce przeciwko niemu, zawczasu działać. Kradnie kryptonit i szykuje się na walkę z o wiele silniejszym od siebie przeciwnikiem. Jeżeli natomiast chodzi o odgrywającego Batmana Bena Aflecka, to jest on moim zdaniem najlepszym Batmanem, jaki do tej pory się pojawił na kinowym ekranie. Perfekcyjnie odgrywa starszego pozbawionego co do świata złudzeń faceta, który pomimo wszystko chce robić swoje. Mam nadzieję, że plotki nie okażą się prawdziwe i Afleck zagra Batmana jeszcze wiele razy. Jego Batman jest wyjęty ze stron najlepszych powieści o Mrocznym Rycerzu. Jednak wracajmy do tego, co najważniejsze.

Z drugiej strony jest Clark Kent. Zagubiony i nierozumiejący, dlaczego ludzie się go boją. On chce pomagać, a napotyka tylko niechęć i strach. Nie podoba mu się także sposób działania Batmana, który naznacza przestępców swoim znakiem. Pojawia się w Gotham i praktycznie rozkazuje Batmanowi odwiesić pelerynę na kołek. Sam też jednak działa na granicy prawa, pomaga Louis, kiedy ta jest w kłopotach. Tak naprawdę Superman w tym filmie poza walką z Batmanem sam nie wiele do roboty. Ratuje ludzi z pożaru, bierze udział w przesłuchaniach  w Senacie. I jest niesamowicie posępny, jeżeli Superman z Człowieka ze stali wydawał się wam markotny, teraz jest jeszcze gorzej. Batman z natury jest samotnikiem o niezbyt przyjemnej osobowości, natomiast Superman zawsze był wesoły, pogodny i optymistyczny aż do przesady. Dlatego zawsze tak udawał się połączenie ciemności Batmana z kolorytem i uśmiechem Supermana. A teraz kiedy obaj są mroczni i pozbawieni nadziei, nie ma już między nimi tej dynamiki i chemii, która pamiętamy z kreskówek Justice league lub z komiksów. Jest jeszcze jeden problem z Supermanem w tym filmie. Nie ma własnego zdania w żadnej  sprawie, zawsze pyta się albo swojej matki, albo Louis. Jedyna sprawa, w jakiej jest zdecydowany to, to, że Batman musi zostać powstrzymany. Łatwo daje się zmanipulować Lexowi Luthorowi. Pokazuje swoją słabość. Chodzi tutaj oczywiście o Marthę Kent. Matka jest dla Clarka najważniejszą rzeczą na świecie. Kiedy ta zostaje porwana, jest on jak glina w rękach Luthora. A kiedy Martha jest bezpieczna to, znowu zachowuje się jak dawniej. No właśnie, kiedy pojawia się wielkie zagrożenie w postaci Doomsdaya-Zoda, to zarówno  Clark, jak i Batman zapominają o dzielących ich różnicach i stają razem do walki. Nie muszą się nawzajem przekonywać, każdy z nich wie, że od własnego ego ważniejsze jest bezpieczeństwo innych. Nie oszukujmy się, w walce z tym potworem sam Batman nic by nie wskórał. A Henry Cavil ? Powiedzmy tylko tyle, iż jego Superman jest i pręży mięśnie i tyle.

Batman i Wonder Woman

Jedyna pozytywnie nastawiona do świata postać w tym filmie to grana przez Gal Gadot Diana Prince, czyli Wonder Woman. To ona jest łącznikiem Batmana ze światem nadprzyrodzonych mocy, nieśmiertelnych istot i bogów. Jest ona powiewem świeżości w świecie Batmana, który od dziesięcioleci próbuje zadowolić swoich zmarłych rodziców. Wszystko jest dla niego testem. Natomiast Diana bawi się życiem, on widzi samo zło, a ona samo dobro. WW jest bardzo pozytywną postacią w tym filmie i jest to wielka zasługa Gal Gadot, która po prostu jest Dianą. Ze swoim wdziękiem, uroczym akcentem i lekko zawadiackim podejściem do życia. Dla niej wszystko jest przygodą, ją nadal wszystko cieszy. A to, że kiedy oglądamy ten film po raz pierwszy, nie znamy jej przeszłości, sprawia, iż jej postać jest dla nas jeszcze ciekawsza. Wonder Woman zjawia się także, by pomóc w walce z Doomsdayem, choć tak naprawdę nie musi tego robić. Dzięki temu ratuje życie Batmanowi i bardzo pomaga Supermanowi. Jest silna, jest pewna siebie, ale nie jest uprzedmiotawiana jak wiele innych bohaterek komiksów, które są tylko dodatkiem do swoich męskich partnerów. WW wraz z Batmanem i Supermanem tworzą tzw. trójce DC. Troje najważniejszych  bohaterów, podstawowych członków Justice league. To ona potrafi połączyć paranoje Batmana z nadmierną wiarą w ludzi Supermana. Komiksowa Diana jest ciepła, serdeczna, ale kiedy trzeba to pierwsza rusza do walki. Tak też jest w filmie. Nie wątpliwie jest ona jednym z lepszych akcentów tego filmu.

Lex Luthor i Louis Lane

Poza wspomnianą trójką w filmie jest jeszcze dwójka bohaterów, którzy wydają mi się przyklejeni na siłę. Bez ich udziału film by sobie poradził.

Pierwszy to odwieczny wróg Supermana, maniakalny ego maniak Lex Luthor. Tutaj zagrany przez Jesse`go Eisenberga, niestety tutaj casting zawiódł. Luthor tutaj jest małostkowy, psychotyczny i momentami niezrównoważony. Komiksowy Lex jest najbardziej inteligentnym człowiekiem na świecie, przynajmniej tak o sobie mówi. W filmie jego plan tak często opiera się na szczęśliwym zbiegu okoliczności, że jest to aż zabawne. Ktoś musi być gdzieś o określonej porze, żeby mogło stać się coś. Prawdziwy Luthor zaplanowałby wszystko o niebo lepiej i w taki sposób, że nikt by nie powiązał tego z nim.

Nie lepiej niestety wypada Louis Lane. Jest Jeszce bardziej irytująca niż w Człowieku ze stali. Jest tylko po ty, żeby akcja toczyła się dalej, żeby wyjaśnić Batmanowi dlaczego Superman powiedział słynne „ratuj Marthę”, tylko tyle, no i po to, żeby opłakiwać Supermana na końcu filmu.

Obie te postacie zostały zmarnowane. Lex mógł być przerażająco inteligentny i w ten sposób stanowić wielkie zagrożeniem dla Supermana, a zamiast tego mamy milenialsa bawiącego się superbohaterami jak figurkami, z planem rodem w kiepskich filmów sf i fetyszem moczu. A Louis jest tylko po to, żeby Clark miał do kogo przeciągle spoglądać. Ona jest w końcu dziennikarką, powinna robić coś więcej niż zajmować się jedną kulą i strzelaniną, w której sama brała udział. Pomimo potencjału i talentu aktorskiego, jaki dysponuje ta dwójka aktorów, postacie, które grają, są jednowymiarowe i zbyt odbiegają od wyobrażeń fanów, żeby się podobać.

Fani i fani

Nie, nie ma błędu w śródtytule. Kolejną ważną parą są właśnie fani. Ci, którzy ocenili ten film bardzo krytycznie i ci, którzy pokochali go od pierwszego obejrzenia. I dobrze, że tak jest. Każdy ma prawo do własnej oceny. Film nie jest doskonały, zbyt wiele wątków, np. ten z Flashem, luki w fabule, np. jak zeznająca Afrykanka znalazła się w USA? Z drugiej strony dane nam jest zobaczyć jak Batman w superzbroji wali po głowie zlewem Supermana. Do tego typowe dla Zacka Snydera ujęcia i sposób montażu tworzą naprawdę klimatyczny film, który mogę oglądać wiele razy.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.