herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Ex machina -recenzja

ex_machina okładka.

Scenariusz: Brian K. Vaughan

Rysunki: Tony Harris

Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski

Wydawnictwo: Vertigo/Egmont

Wydawnictwo Egmont przygotowało dla nas nie lada gratkę. Komiks, który uznawany jest przez krytyków i fanów za jeden z lepszych, jaki pojawił się od początku XXI wieku. Brian K. Vaughan napisał kiedyś, że pomysł na ten komiks zrodził się z gniewu po uświadomieniu sobie, co dzisiaj uchodzi za przykład przywództwa politycznego.  Historia zwykłego inżyniera Mitchella Hundreda, który zostaje obdarzony mocami porozumiewania się z maszynami, staje się superbohaterem i zostaje burmistrzem Nowego Yorku, posłużyła Vaughanowi jako platforma ukazująca jak wygląda lokalna polityka od kuchni.

Główny bohater nie należy do żadnej partii, jest w nim trochę naiwności idealisty i zapału kogoś, kto odkrył swoje powołanie. Uważa, że jako burmistrz może być najbardziej pomocny i wygrywa wybory dzięki temu co uczynił jako superbohater o imieniu Potężna Machina. Jednak to, co spotyka go w ratuszu to ciągłe debaty, przepychanki słowne i walka o wpływy. Stara się on nie tracić z oczu swojego celu i dotrzymać obietnic wyborczych. To jest właśnie pierwszy wątek, drugi to tajemnicze zdolności Mitchella i ich pochodzenie.

Mało wiemy o tym co sprawiło, że potrafi on rozmawiać z maszynami, pozostaje to zagadką, którą dopiero odkryjemy lub nie, jednak wpływ mocy na Mitchella jest widoczny i niepokoi niektórych mieszkańców. Jego umiejętność komunikowania się z każdą maszyną daje mu ogromne możliwości. Pragnie on jednak wyjaśnić co sprawiło, że stał się tym kim jest. Te dwa wątki przeplatają się przez cały tom tworząc doskonały thriller składający się z zakulisowej polityki, kryminalnej intrygi oraz elementów science fiction.

ex_machina_przykłądowa strona

Brian K. Vaughan tworzy bardzo prawdziwe i wielowymiarowe postaci, ale to już wiemy od czasów Y-Ostatni z Mężczyzn, Sagi a ostatnio z Paper Girls. Poza Mitchellem mamy tutaj kilka ciekawych postaci w jego otoczeniu. Każda z nich jest złożoną osobowością. Vaughan nadaje im na tyle wyrazisty charakter, że po kilku zdaniach wiemy już jaka ta osoba jest. Bardzo naturalnie wypada relacja między Mitchellem a jego przyjacielem i ochroniarzem Rickiem Bradburym. Ich znajomość oparta jest na zaufaniu, jednak na wiele spraw mają zupełnie inne poglądy. Ich wzajemne przepychanki słowne doskonale sprawdzają się jako niewymuszone komediowe elementy. Inne osoby, które otaczają Mitchella to także ciekawie pokazane postaci. Urzędnicy z ratusza, pracownicy służb miejskich czy dziennikarze wydają się prawdziwi i sprawiają, że ta lektura się nie nuży. Poza tym Vaughan nie pozwala się nudzić, co chwila pojawia się jakieś nowe zaskoczenie, nowy problem do rozwiązania.

20180520_123639

Od strony wizualnej też niczego nie brakuje. Technika Tony’ego Harrisa oparta na rysowaniu postaci ze zdjęć doskonale tutaj pasuje. Panele są dynamiczne, każdy bohater ma swoje unikalne cechy a mimika twarzy jest bardzo bogata i szczegółowa. Każdy z nich ma jakieś niedoskonałości. Jego Nowy York jest wyrazisty, trochę brudny, żywy.  Budynki, samochody i mieszkańcy są na każdej stronie i na każdym panelu obecni, stanowią tło, ale także miasto jest jednym z bohaterów.

Akcja dzieje się tuż przed i tuż po 11 września 2001 roku. Dla nowojorczyków jest to bardzo znacząca data. Wydarzenia z tego dnia stanowią istotną część opowieści, jednak przedstawione zostały z taktem i bez epatowania patosem albo brutalnymi i krwawymi scenami. W całym tomie jest jedna strona bezpośrednio pokazująca te wydarzenia i oglądając ją dostałem gęsiej skórki, przypominając cobie obrazy z ekranu telewizora sprzed siedemnastu lat. W jednym obrazie Harris zawarł tragedię ofiar oraz nieludzki wysiłek każdego, kto mógł tego dnia pomóc. Nowojorczycy pokazani są jako emocjonalni ludzie o bardzo specyficznym sposobie zachowania, w stosunku do władzy, w stosunku do otaczającej ich rzeczywistości, a przede wszystkim w relacjach między sobą. Jednego dnia kochają swoich bohaterów, a drugiego życzą im śmierci.

Ex machina to seria uhonorowana wieloma nagrodami. Każdy, kto lubi political fiction i nie ma nic przeciwko science fiction powinien sięgnąć po ten tytuł. Jeżeli szukacie czegoś, by odpocząć od przygód superbohaterów w trykotach ale jednocześnie pozostać w klimacie amerykańskiego komiksu, to także propozycja dla was. W sumie to każdy powinien przeczytać Ex Machina, bo to kawał dobrego komiksu. Polecam gorąco.

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.