herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Liga Sprawiedliwości Vol. 2 Epidemia-recenzja

Justice_League_Outbreak_(Collected)Recenzja zawiera spoilery.

Po lekturze tomu Liga Sprawiedliwości Vol. 2: Epidemia, zaczynam martwić się, o kierunek, w którym Liga podąża pod wodzą scenarzysty Bryana Hitch’a. Przedstawia bohaterów jako dojrzałą, dobrze rozumiejącą się grupę przyjaciół. Jednak historie zebrane w tym tomie, chwilami ujawniają zaskakujący brak wiedzy o postaciach, które opisują. To rozczarowuje i źle wróży na przyszłość.

Zmarnowany potencjał

Najlepszym przykładem ukazującym to podejście jest Liga Sprawiedliwości #10. Jest to trzecia część drugiego opowiadania w zbiorzeLiga przybywa do człowieka, którego podejrzewają o stworzenie groźnego wirusa komputerowego. Przez jedenaście stron akcja toczy się przy kuchennym stole. Siedzą, piją kawę i szukają rozwiązania problemu. Cała sytuacja wydaje się zabawna i pomyślałem, że scenarzysta miał dobry pomysł. Batman, rano w kuchni pijący kawę. Bezcenne.

batman morning coffe
Jednak pod koniec tej sceny, koncepcja Hitcha staje się karkołomna, z wieloma niedorzecznymi szczegółami technicznymi, które zaczynają pchać historię w niepożądanym  kierunku. Kiedy tylko Batman zdaje sobie sprawę, że zły program komputerowy wyznaczył nagrodę za pozbycie się Ligi Sprawiedliwości, kilku trzeciorzędnych złoczyńców wkracza do akcji. Reszta historii Hitcha to typowa nawalanka, musimy oglądać jak Liga z trudem radzi sobie ze Strachem na wróble i Przerażającą Piątką. W tej opowieści zbyt długo była budowana atmosfera tajemnicy, a jej rozwiązanie okazało się banalne.

Sytuację mogło uratować pojawienie się Amazo, przedstawianego na okładce numeru jako główny przeciwnik. Jednak jest on bezbarwny, używa pięści częściej niż swojej mocy i intelektu. Pojawia się problem ze spójnością uniwersum DC. W obecnej odsłonie Amazo to Dr Ikarus zarażony wirusem stworzonym przez Lexa Luthora, a Liga nigdy nie spotkała go w ludzkiej postaci i nie powinna nawet wiedzieć, kim on jest. Geoff Johns i Jason Fabok, którzy stworzyli obecną wersję Amazo, przedstawili go bardzo ciekawie, a tutaj jest tylko osiłkiem. Także w nietrafiony sposób opisany jest Flash, jako ciągle głodny i żartujący młodziak.

Liga Sprawiedliwości i jej lęki

Podoba mi się, że Hitch pokazuje Ligę, jako prawdziwy zespół, który zawsze działa w porozumieniu. We wszystkich kluczowych momentach widzimy członków Ligi razem. Podoba mi się też, podejście Hitcha do Człowieka ze stali. W tej opowieści nie ma Supermana, scenarzysta nie spieszy się z zadomowieniem nowego Klarka w grupie, a to wydaje się bardziej naturalne i realistyczne, niż gdyby Liga po prostu zaakceptowała fakt, że Superman pochodzi z równoległego świata.

outbreak
Zbiór Epidemia zaczyna się od dwuczęściowej historii Stan Strachu; niestety ta historia też nie jest lepsza. Zagrożeniem jest tutaj nieokreślony „potwór strachu”, który sprawia, że ​​nasi bohaterowie stają twarzą w twarz ze swoimi największymi lękami; jest to bardzo przewidywalne. Ciekawie wypada spotkanie nowego Supermana z Batmanem. Wciąż jest między nimi wiele niedopowiedzeń, ale zaczyna się już budować wzajemne zaufanie (o ile można powiedzieć, że Batman komuś ufa). Ciekawie przedstawione są postaci Wonder Woman i Aquamana, widocznie przypadli Hitchowi  do gustu. Jednak w sposób zupełnie nietrafiony opisuje parę Barry Allen i Jessica Cruz. Robi to dosyć niezgrabnie, a Flasha pokazuje jako rzadko umawiającego się na randki, kiedy w swym macierzystym tytule Barry rozstał się właśnie z Patty Spivot.

Podsumowanie

Największą wadą zebranych w tym tomie opowieści jest brak prawdziwego przeciwnika. W pierwszej historii bohaterowie walczą z bezimiennym, pozbawionym twarzy złoczyńcą, o którego motywacji nic nie wiemy. A następnie zostaje on szybko pokonany. W drugiej historii Liga staje do walki ze sztuczną inteligencją, która nie kieruje się emocjami. Niby są złoczyńcy, ale albo trzeciorzędni, albo przedstawieni w bardzo powierzchowny sposób.

Kiedy Bryan Hitch przejął Ligę Sprawiedliwości zaoferował epickie historie, które nie wymagały od czytelnika znajomości wcześniejszych przygód Ligii, a do tego w ciekawy sposób pokazywał relacje członków zespołu z nowym Supermanem. Jednak w Epidemii brakuje epickości. W porównaniu z poprzednim tomem jest zdecydowanie gorzej. Pierwszy tom był nierówny, ale dawał nadzieję na rozwój. Drugi jest nudny. Akcja jest co najwyżej przeciętna, brakuje prawdziwego przeciwnika.  I jest to odczuwalne, nie mamy możliwości zaangażować się emocjonalnie. A szkoda, tylu bohaterów, a wieje nudą. Nie jest to kolekcja, którą poleciłbym komukolwiek, a w szczególności żadnemu fanowi Ligii Sprawiedliwości. Są lepsze opowieści na rynku. Choćby pierwszy tom przygód największych bohaterów DC.

3 COMMENTS

  1. Ja bym ocenił niżej. Początek i walka z “tym czymś” to jest seria chaotycznych skoków, niczym fatalnie zmontowany film. Barry stał się na chwile dr Manhattanem, tylko rozkmina czasu, ujęta w szybkości średnio wyszła, jego reakcja na “wirus” była bardziej arogancka i natrętna, ale taki urok radzenia sobie z… Jess tez swoje i nagle… Puff! Już z Jesica są odizolowani od zagrożenia, wrócili do siebie.
    Ciekawy jestem czy akcja Aquamana wJL odbije się na jego solowym wydaniu?Słabo, słabo, słabo.
    A IE, rzeczywiście

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.