herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Moon Knight.Tom 2 – recenzja

mnt2okładka

Pierwszy tom nowych przygód Moon Knight autorstwa Warrena Ellisa i Declana Shalwey spodobał mi się ze względu na to, że składała się z pojedynczych, stanowiących osobne historie opowieści, doskonale narysowanych i bardzo nietypowych jak na komiks superbohaterski. Jednak po 6 zeszytach zmienił się zespół twórców. Stery przejęli Brian Wood i Greg Smallwood. Ta zmiana spowodowała, że obawiałem się o poziom serii. Wood jest doskonały w pisaniu autorskich komiksów z głębokim politycznym lub społecznym przesłaniem takich jak DMZ, lub Briggs Land oraz historycznych opowieści z czasów wikingów jak Ludzie północy, a jego najnowsza seria wydawana dla Dark Horese Comics to Sword Dauther. Greg Sallwood także jest utalentowany, jednak nie wiedziałem czego się spodziewać po tym duecie w odniesieniu do Moon Knighta. Jednak ku mojej uciesze, obaj twórcy odnaleźli się w klimatach stworzonych przez poprzedników, do których dodali coś od siebie.

CZYTAJ TAKŻE: Daredevil. Nieustraszony. TOM 4-recenzja

Zdrada, zemsta, kłamstwa

mnt2strona2.jpgW tomie drugim pod tytułem Z martwych powstaną, zebrane są zeszyty od 7 do 12. Fabuła skupia się na postaci prezydenta afrykańskiego państwa Akima. Jest on przez wielu swoich rodaków oskarżany o zbrodnie wojenne i masowe zabójstwa, które popełnił w drodze do władzy. Teraz przybywa do Nowego Jorku, by jego kraj uroczyście dołączył do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Za nim przybywa także snajper wynajęty, by go zabić, a na jego drodze staje Mr. Knight. Główny bohater też ma problemy, ktoś z jego najbliższego otoczenia komu ufał, zdradza go, a do tego jest powiązany z afrykańskim generałem. A to dopiero początek kłopotów.

CZYTAJ TAKŻE: Ex machina -recenzja

Wszystkie elementy układanki

Brian Wood zdecydował się na kontynuację stylu opowiadania, jaki zapoczątkował Ellis, szczególnie chodzi mi tutaj o strukturę poszczególnych opowieści. Każdy zeszyt zawiera osobną, zamkniętą historię, które jednak łączą się w logiczną całość pod koniec zeszytu 12. Moon Knight ściga snajpera, uwalnia zakładników na oczach telewidzów. Odbywa także podróż do wnętrza swojego umysłu w psychodelicznej wizji, trafia do więzienia. Wszystkie te wątki, pozornie ze sobą niezwiązane pod koniec tego tomu składają się w jedną całość, jak elementy dobrze dopasowanej układanki. W ten sposób podtrzymuje on styl opowiadania nadany przez pierwszy tom, po drodze dodając wiele od siebie.

CZYTAJ TAKŻE: The Punisher. Max. Tom 4-recenzja

Więcej niż 1000 słów

Ilustracje, jakie do scenariusza Briana Wooda tworzy Greg Smallwood, pasują do całości. Każdy zeszyt rysuje inaczej, dopasowując środki do opowiadanej historii. Stosuje rozmaite zabiegi, by urozmaicić strukturę i styl komiksu. Gdy Moon Knight uwalnia zakładników, akcję śledzimy z perspektywy kamery smartfona. Każda historia ma własny klimat i ilustracje mają na to duży wpływ. Podobały mi się także detale na strojach głównego bohatera i sposób, w jaki Smallwood rysuje miasto.

mnt2strona2-1.jpg

Główny bohater rysowany jest tylko konturem i białą plamą, brakuje cieniowania. Przez ten zabieg sprawia wrażenie wyjętego z tła. Jest przez to odrealniony, co świetnie współgra z charakterem i historią postaci, która jest personifikacją egipskiego boga. Ilustracje są przyjemne dla oka i zachęcają do ponownego czytania lub swobodnego przeglądania.

Z martwych powstaną, czyta się dobrze. Jest kilka potknięć w scenariuszu, ale nie przeszkadzają one w ogólnym odbiorze. Brian Wood kończy swoją przygodę z opiekunem podróżujących w nocy. Komiks ten polecam nie tylko fanom Moon Knighta, ale wszystkim tym, którzy lubią komiksy, w których realny świat zbrodni przeplata się z mistycyzmem i magią.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.