herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Powrót Mrocznego Rycerza – ostania krucjata-recenzja

okładka

Frank Miller i Brian Azzarello, podczas pisania Batman: Mroczny Rycerz – Rasa Panów, stworzyli także prequela oryginalnej serii. Skupili się w niej na ostatniej wspólnej zagadce kryminalnej Batmana i Robina. Za  rysunki w tej opowieści odpowiada John Romita JR. Jakby nie patrzeć to całkiem dobre zestawienie, zapowiadające komiks na wysokim poziomie.

CZYTAJ TAKŻE: 10 najlepszych powieści graficznych z Batmanem.

Cóż, komiks ma swoje plusy i minusy. Mam z tym tytułem kilka problemów, ale o nich wspomnę później. Teraz zobaczmy, co oferuje nam ta krótka historia ze świata Batmana Franka Millera.

Dynamiczny Duet

Akcja dzieje się w latach, zanim Bruce Wayne zdecydował się superbohaterską emeryturę. Zaczyna siwieć, stare kontuzje dają znać o sobie, refleks nie jest już taki jak kiedyś, a jego obecny wychowanek, Jason Todd, jego zdaniem jest zbyt agresywny, by móc wyruszać na samotne patrole po ulicach Gotham. Zarówno rysunki, jak i ton komiksu doskonale oddają klimat Batman: Powrót Mrocznego Rycerza, jest to oczywiście dużym plusem tej historii.

herozone-strona-2.jpg
Wszyscy wiemy, jak kończy się historia Jasona Todda, jednak mamy tutaj kilka niespodzianek. Na pierwszy rzut oka historia wydaje się nudna, przez większość stron obserwujemy jak Batman i Robin rozwiązują tajemniczą sprawę, w którą zamieszani są najbogatsi obywatele Gotham.
Jednak jest to tylko tło, dla dużo ważniejszej opowieści. Historii Batmana, a raczej Bruce Wayne’a konfrontującego się ze swoim wiekiem i ze swoją śmiertelnością. Mroczny Rycerz musi coraz bardziej polegać na swoim pomocniku. Robin bardzo chętnie pomaga, jednak cały czas czuje, że Bruce mu nie ufa oraz że jest w stanie robić więcej, niż mu Batman na to pozwala. Niestety jego porywczość, brak oponowania sprawiają, że Batman zabrania mu ścigać Jokera. Jednak losy Księcia Klaunów oraz drugiego Robina są ze sobą splątane bez względu na to, jaką wersję rzeczywistości oni zamieszkują.

CZYTAJ TAKŻE: Batman. Tom 3. Jestem Bane – recenzja

Jason jest przedstawiony jako bardzo sfrustrowany młody człowiek, ale jest on pełen szacunku dla Bruce’a. Zależy mu tylko na tym, by ten go docenił i traktował jak równorzędnego partnera, ale to przecież jest problem każdego Robina. Sam Batman jest żywcem wyjęty z poprzednich prac Millera, mówi, wygląda i zachowuje się jak za dawnych lat.

Coś wisi w powietrzu


Ten komiks wydaje się być niepozorną opowieścią, jednak na każdej stronie czytelnik czuje nadchodzące wielkimi krokami tragiczne spotkanie Jokera z Robinem, czy do niego dochodzi, tego oczywiście nie zdradzę. Osiągniecie takiego efektu napięcia, jest godne pochwały, bo finał tej konfrontacji znamy od dziesięcioleci.

herozone-strona-1.jpg
Niejako w bonusie otrzymujemy Batmana w swoim klasycznym stroju: niebiesko- szarej ikonie lat 80., narracje prowadzoną przez Batmana oraz klasyczny strój Robina z krótkimi spodenkami i zielonymi ciżemkami. Pojawiają się mniejsi oraz więksi wrogowie Mrocznego Rycerza, jego przyjaciele i bliscy. Nie wiem, czy to kwestia mojego pesela, ale czytając ten komiks, poczułem nostalgię za starym dobrym Batmanem, gdzie ważne były historie kryminalne, a nie ratowanie wszechświata przed kolejną inwazją obcych.

Kamyczek do ogródka

Jak wspomniałem mam kilka problemów z tym komiksem. Minęło trzydzieści lat od śmierci Jasona Todda i chyba nie ma potrzeby wracać po raz kolejny do tego najbardziej cynicznego zabiegu marketingowego w historii rozrywki (dla tych, co nie wiedzą, w latach 80 DC ogłosiło ankietę czy Robin ma żyć, czy zginąć, i ludziska bardzo chętnie głosowali).

Można zarzucić Millerowi odgrzewanie starego kotleta na fali popularności lat 80. i powrotu do ówczesnej popkultury. Jednak, pomimo że komiks nie jest nawet w połowie tak dobry, jak Powrót Mrocznego Rycerza, to czytałem go z przyjemnością. Choć oryginalnie ukazał się po Rasie Panów, to można go potraktować jako przedsmak wspomnianej Rasy Panów, która ukazuje się już za kilka dni.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.