herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Przygody Jonah Hexa na Dzikim Zachodzie.

6672392o

Nazywam się Jonah Hex, a to jest moja historia. Ludzie mówili, że śmierć kroczy ze mną ramię w ramię. To nie prawda. Nigdy nie chciałem zabić człowieka, który na to nie zasłużył, a w czasach, w których żyłem, po ziemi chodziło wielu złych, bardzo złych ludzi, którzy wykorzystywali słabszych, kradli, okaleczali i dopuszczali się innych niegodnych czynów. Nie wszyscy byli w stanie się obronić, prawo rzadko stało po stronie słabszego. Wtedy ludzie sięgali po ostateczne środki, kupowali moje usługi. Przemierzałam rozległe prerie wiele lat, wyrabiając sobie specyficzną opinię. Ludzie bali się mnie, niektórzy gardzili mną, ale jeżeli potrzebny był rewolwerowiec do najgorszej roboty, to zgłaszali się do mnie. Byłem łowcą nagród, to było moje główne zajęcie, a kiedy w mieście pojawił się zamaskowany bandyta, który okradał uczciwych ludzi z ostatnich oszczędności, byłem gotów na dodatkowy zarobek. Podejmowałem się różnych zadań, jednak nie wszystkich, gdyż uważałem, że niektóre zlecenia nawet dla mnie są nieodpowiednie. Pomóc komuś za sowitą opłatą w kłopocie to jedno, ale zabić człowieka tylko dlatego, że żona innego mężczyzny go pokochała to coś zupełnie innego. Próbowałem o tym przekonać pewnego zbyt pewnego siebie bogatego Meksykanina. Niestety nie posłuchał mnie, więc dostał ode mnie nauczkę. Jaką, to już nie pamiętam, było to tak dawno.

egmont4

Otoczenie, w którym przyszło mi żyć, rzadko było przyjazne. Większość mojego życia spędziłem pod palącym słońcem, wdychając pył i kurz z pustynnych traktów. Jednak od czasu do czasu musiałem opuścić znajome krajobrazy, by pojmać bandytę, za którego wyznaczona była sowita nagroda. Pamiętam, kiedyś trafiłem do Kanady w trakcie srogiej zimy. Niestety moje zamiary nie spodobały się tamtejszym stróżom prawa, dopiero co powołanym funkcjonariuszom Kanadyjskiej Policji Konnej. Nie chcieli oni na swoim terenie zwyrodniałego, oszpeconego mordercy. Cóż, ja jestem tutaj a oni… nie pamiętam. W Kanadzie uratowałem także sierotę przed wilkami. Chłopak przyczepił się do mnie, chyba myślał, że zostanie moim uczniem czy coś takiego. Mojego własnego syna widuję rzadko, jego matka zostawiła mnie, kiedy był dzieckiem i uciekła ode mnie. Czasami zastanawiam się czego nienawidziła bardziej, mojej oszpeconej twarzy czy tego, co kryło się w środku. Dzieciak w Kanadzie chciał podążać za mną, ale jak mogłem narazić go na los podobny do mojego? Mój własny ojciec sprzedał mnie Apaczom, byłem ich niewolnikiem, pomiatany i wyszydzany. Kiedy zyskałem ich szacunek, zostałem oszukany i naznaczony znakiem demona.

8407070o

Kiedy wróciłem do świata białych, toczyli oni bratobójczą wojnę. Ja też sięgnąłem po broń. Szybko zrozumiałem, jaki popełniłem błąd, opowiadając się po złej stronie. Zresztą ta wojna stworzyła więcej problemów niż ich rozwiązała. Po każdej ze stron spotkałem ludzkie potwory, pragnące krwi i bólu innych. Po wojnie, aby nie zapomnieć jak bardzo wielki popełniłem błąd nosiłem swój mundur, i pewnie będę go nosił aż do śmierci. Ten strój w połączeniu z moim wyglądem sprawiał, iż ludzie jeszcze bardziej mną gardzili, zwłaszcza ci, którzy uważali się za stronę zwycięską. Kiedyś spotkałem moich byłych towarzyszy broni, byli pełni nienawiści i goryczy. Mówili coś o przyłączeniu się do jakiegoś klanu. Mieliśmy na wiele spraw inne poglądy. Ja jestem tutaj a oni… nie pamiętam, to było dawno. W swoich wędrówkach spotykałem też prostych, dobrych ludzi. Niektórzy mieli do mnie prośby, których nie mógłbym spełnić za żadne skarby. Prośby dziwne, jednak jeżeli ktoś pragnie czegoś najbardziej na świecie, zrobi wszystko, by to osiągnąć.

egmont2

Spytacie, czy takie życie nie zmęczyło mnie, czy nie chciałem się ustatkować? Pewnie, że tak. Raz nawet kupiłem ziemię, własnymi rękoma zbudowałem dom. Na tyle daleko od miasteczka, by nikt mi nie przeszkadzał, ale wystarczająco blisko by odwiedzać sklepy w razie potrzeby. W miasteczku żyli prości, sympatyczni ludzie, którzy chcieli tylko spokoju i bezpieczeństwa dla swoich dzieci. Niestety pewnego dnia zjawili się bardzo źli ludzie, zaczęli panoszyć się w miasteczku, wykorzystywać swoją siłę i przewagę.

egmont
Nie chciałem się mieszać, chciałem swoją krwawą i brutalną przeszłość zostawić za sobą. Rano pić świeże mleko i codziennie wieczorem jeść domowy posiłek. Nie było mi to jednak dane, ci źli ludzie przekroczyli pewne granice i musiałem znowu wieść życie przez tak wielu pogardzane. Mój świat jest brutalny, nie ma tutaj miejsca na przyjaźnie, na zaufanie. Twój przyjaciel może za chwilę celować ci w plecy. Tutaj tylko kule nie kłamią. Mają tylko jeden cel, a ludzie… cóż ludzie są jak dzikie zwierzęta, kark uginają tylko przed silniejszym basiorem. Rozumieją tylko język siły, taki jest mój Dziki Zachód. A teraz pozwólcie, że rozpalę ognisko, zjem trochę fasoli z puszki i pójdę spać. To był naprawdę męczący dzień.

Najnowszy tom przygód Jonah Hex’a ukazał się nakładem wydawnictwa Egmont 28.03.2018

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.