herozone

blog o komiksach i superbohaterach

KOMIKSY RECENZJE Różne

Punisher max. Tom 5-recenzja

11696155o

Punisher powraca na nasze półki z komiksami. Tym razem za sprawą 5 tomu serii Max. Autorem scenariusza jest  Garth Ennis, który na zeszycie #60 zakończył swoją pracę nad  tym tytułem. Więc wraz z tomem 5 musimy pożegnać się ze specyficznym stylem narracji i sposobem przedstawiania Franka Castle’a. Trzeba przyznać, że Ennis do końca utrzymał dobrą formę.

CZYTAJ TAKŻE: The Punisher. Max. Tom 4-recenzja

W tomie tym mamy zebrane dwie historie z bogatego życia Punishera. Obie w jakiś sposób dotyczą jego przeszłości, zarówno tej odległej, jak i bliskiej. Frank musi stawić czoła nie tylko przeciwnikom, ale i prawdzie o sobie samym. Garth Ennis bardzo swobodnie porusza się po linii życia Franka, by jak najpełniej pokazać czytelnikowi swoją wizję tej postaci.

Długie, zimne życie

13093978o

Ennis już na samym początku pisania tej serii zdecydował się, że jego Punisher starzeje się w takim samym tempie jak jego czytelnicy. Z każdym zeszytem, Frank jest starszy, bardziej zmęczony, a jego działalność wymaga od niego coraz więcej wysiłku. Ten dodatkowy element realizmu, sprawia, że postać głównego bohatera jest bardziej ludzka.

CZYTAJ TAKŻE: Punisher Max Tom 2-recenzja.

Tom zaczyna się do sceny, gdy Frank zastanawia się, jak wyglądałoby jego życie, gdyby nie zabrał swojej rodziny na piknik tego feralnego dnia. Minęło od tamtego czasu 30 lat. Przez ten czas jego wojna pochłonęła wiele ofiar, stracił sojuszników, a sam  stał  się jednoosobową maszyną do zabijania. Po tych wszystkich latach nie ma już w nim gniewu, agresji. Swoją misję wypełnia metodycznie, zimno kalkuluje kolejne posunięcia, by zadać wrogowi jak najdotkliwsze straty.

13093977o

Gdy staje przed możliwością uratowania życia komuś bliskiemu, niewinnemu nie cofa się przed niczym. Nie zdradzę chyba wielkiej tajemnicy, gdy napiszę, że powraca Barrakuda. Jeden z ważniejszych przeciwników Punishera w tej serii. Starcie tych dwóch postaci wypada bardzo interesująco. Garth Ennis z powodzeniem pokazuje nam, że Barrakuda nie jest potworem, że jego brutalność i umiłowanie do agresji to wynik działalność innych ludzi. W tym są z Punisherem do siebie podobni. Przeszli podobną drogę, obaj służyli w armii, a teraz prowadzą własne wojny — z tym że każdy z innym wrogiem i z innych powodów.

CZYTAJ TAKŻE: The Punisher-recenzja pierwszego sezonu

Ich starcie musi prowadzić do konfrontacji o epickich rozmiarach, i tak też jest. Ennis nadaje swoim bohaterom głębi psychologicznej w umiejętny sposób. A to jedno zdanie, jeden gest nagle zmienia postrzeganie danej postaci. Podoba mi się, w jaki sposób wykorzystuje on Nicka Fury (tego sprzed Marvel Now oczywiście). Bohater ten znakomicie zdaje sobie sprawę, tak samo, jak Punisher, w jakim świecie żyje. Nie ma żadnych złudzeń co do charakteru swojej pracy, zwierzchników, a pomimo to gdzieś głęboko w sercu wierzy, że wszystko to, co robi ma, głębszy sens i służy dobru ogółu. I Frank również w coś takiego wierzy.

Mroczny punkt widzenia

Artyści odpowiedzialni za stronę wizualną, doskonale rozumieją wizję Ennisa. W tym tomie za ilustracje odpowiedzialni są Goran Parlov oraz Howard Chaykin, który narysował zeszyt #50. Jego rysunku są bardzo dobre, jednak to, co pokazuje Parlov, to moim zdaniem jedna z lepszych wersji Punishera.

CZYTAJ TAKŻE: Antybohaterowie – dlaczego są tak popularni?

W jego wydaniu jest on ogromnym facetem, który potrafi zastraszyć samym wyglądem, porusza się powoli, bez zbędnych ruchów. To wielka góra mięśni, gotowa w każdej chwili zadać śmiertelny cios. Twarz Franka pokrywają zmarszczki i blizny, co jego postaci dodaje charakteru.

Rysunki tworzą stonowane kolory, dużo tutaj jest czarni, czy to w postaci tła, wypełnienia czy cieni na poszczególnych panelach. Ilustracje dopełniają charakter scenariusza i pozwalają zanurzyć się w brutalnym świecie Franka Castle’a.

Żegnaj Garth

W świadomości wielu fanów Garth Ennis stworzył najlepszy z możliwych portret Punishera. Człowieka, który od zawsze miał styczność z okrucieństwem, przemocą i ciemną stroną życia. Nie próbuje usprawiedliwiać działań swojego bohatera, które są czasami bardzo ekstremalnym wyrazem jego wizji sprawiedliwości. Zamiast tego pokazuje nam, jak działa umysł Franka, to on jest naszym narratorem, a więc przewodnikiem po świecie gangsterów, podwójnych agentów, wywiadu wojskowego oraz terrorystów.

Seria Punisher Max jest doskonałym przykładem jak komiks o facecie w obcisłym stroju z czaszką na torsie, można zmienić w opowieść o człowieku, który w jednej chwili stracił wszystko, co kochał, i swój żal i smutek przelewa na cały świat. Jest to poważny, choć nie pozbawiony humoru obraz jednego z najbardziej popularnych antybohaterów Marvela. Warto się z nim zapoznać i mieć go w swojej kolekcji.

Za udostepnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.