herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Ratownik-recenzja

Scenariusz i rysunki: Jiro Taniguchi

Tłumaczenie: Radosław Bolałek

Wydawnictwo: Hanami

Manga wielu osobom kojarzy się z pełnymi nastolatków i szybkiej akcji opowieściami, które nie wiele mają wspólnego z realnym światem. Nie jest to skojarzenie błędne, jednak nie jest też do końca prawdziwe. Od czasu do czasu trafia się tytuł, który wyłamuje się z ram swojego medium czy to komiksu, filmu lub literatury. Ratownik autorstwa nieżyjącego już Jiro Taniguchiego jest tego przykładem. Jest to bardzo prosta opowieść opowiadania już setki, jeżeli nie tysiące razy. Dojrzały samotny i twardy mężczyzna poszukuje bliskiej mu osoby. Jednak japoński autor ukazuje tę opowieść przez pryzmat swojej kultury, w subtelny sposób i sprawia, że czyta się to jak coś zupełnie odkrywczego.

Człowiek gór

Głównym bohaterem, tej w sumie bardzo kameralnej opowieści, jest Shiga. Dojrzały mężczyzna pracujący w schronisku górskim. Góry są jego miłością i nie potrafi bez nich żyć. Dlatego jest sam, nie ma rodziny, tylko przyjaciół. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość, że w Tokio zaginęła córka jego zmarłego przyjaciela. Shiga za honor stawia sobie odnalezienie młodej dziewczyny o imieniu Megumi.

ratownik-1.jpg

Te kilka pierwszych stron pokazuje czytelnikowi, jakim rodzajem faceta jest Shiga. To twardziel, żyjący według własnych zasad. Jednak nie szuka kłopotów. Wiedzie swój żywot wśród gór i rzadko schodzi z nich to miasta. Jest sprawnym fizycznie, wytrawnym wspinaczem i jest też dość sentymentalny, ponieważ często wspomina swoje spotkania z matką Megumi – Yoriko, gdy byli jeszcze młodzi. Było między nimi uczucie, jednak ona wybrała jego przyjaciela, który był dla niej w stanie zrezygnować z gór. Nieszczęśliwie poniósł on śmierć podczas swojej ostatniej wyprawy, za co obwinia się Shiga. Kierowany tymi uczuciami wyrusza do Tokio zdeterminowany, by odnaleźć Megumi całą i zdrową.

Ciemna strona Tokio

Stolica Japonii ma wiele do zaoferowania. Znudzeni bogaci biznesmeni poszukują towarzystwa młodych dziewcząt. Megumi miała to nieszczęście, że wpadła w oko jednemu wyjątkowo spaczonemu typowi. Shiga prowadzi swoje własne prywatne śledztwo. Ten fragment opowieści przywodzi mi na myśl stare filmowe kryminały z lat 40. Tam miasto było także bohaterem, miało swoją osobowość.

ratownik-1-1.jpg

W Ratowniku Tokio jest bohaterem negatywnym. Uwodzi ludzi obietnicami tego, czego pragną: bliskości innej osoby, drogich przedmiotów, bycia zauważonym. Cena, jaką przychodzi za to płacić, często bywa wysoka. Czarno-biały rysunek doskonale pasuje do takiego klimatu noir. Miasto, ludzie i sytuacje jakie napotyka, tworzą znakomite tło do rozważań Shigi na temat życia i ludzkich charakterów. A zna się on na ludziach. Jest jak niewygodny kamyk w bucie, każdy próbuje go zbyć i skierować na inny trop. Jednak on uparcie brnie do przodu, by rozwikłać zagadkę zaginięcia córki jego przyjaciół.

Noir made in Japan

Ratownik pokazuje, jak japońskie społeczeństwo jest bardzo zhierarchizowane. Szefowie wielkich korporacji czują się bezkarni i pieniędzmi są w stanie kupić milczenie każdego. Młode dziewczyny w poszukiwaniu uwagi, jakiej nie dostają w domu, szukają jej u obcych mężczyzn, w zamian za prezenty i kilka godzin dobrej zabawy. Zapracowani rodzice nie mają czasu, by porozmawiać ze swoimi dziećmi.

Takie rzeczy dzieją się wszędzie, także w Polsce. Taniguchi pokazuje je przez pryzmat japońskiej kultury. Pozornie wszyscy są dla siebie mili, uprzejmi, jednak jest to pusta uprzejmość, za którą nie kryje się nic więcej. Konwenanse, zasady i normy społeczne są ważniejsze od uczuć, instynktu czy namiętności.

Shiga wyłamuje się z tego nurtu, on kieruje się swoimi zasadami. Robi to, co uważa za słuszne. W ten sposób jeszcze bardziej wpisuje się w charakter bohatera powieści noir. Jest sam przeciw wszystkim, ma swoje zdanie o świecie i ludziach, i wyzbył się nadziei na lepsze życie. Ludzie i świat zupełnie nie są dla niego ważni.

Moim zdaniem ta manga spodoba się miłośnikom zwykłych historii opowiadanych w niezwykły sposób. Jest coś lirycznego w tej historii. Nie ma tutaj wątku romansowego, nie ma strzelanin, ale jest prawda o życiu. Czasem nasze przeszłe czyny nie pozwalają nam zapomnieć o przeszłości, dopóki się nie zrehabilitujemy, poprawimy nasze błędy. Albo po prostu nauczymy się z nimi żyć.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Hanami.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.