herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Sword Daughter #1-recenzja

sdcover

Scenariusz: Brian Wood

Rysunki : Mack Chater

Kolory: Jose Villarrubia

Wydawnictwo: Dark Horse Comics

Data premiery: 06/05/18

Brian Wood w swojej najnowszej miniserii Sword Daughter wydawanej przez Dark Horse Comics wraca do klimatów, które już eksplorował w sadze Ludzie Północy. Tym razem w epokę Wikingów zabiera nas z rysownikiem Mack’iem Chaterem. Ostatnio panowie dużo razem pracują między innymi nad Briggs Land. Pierwszy zeszyt nie jest jakoś specjalnie porywający ani oryginalny, jednak dostrzegam w tej opowieści duży potencjał na przyszłość. Fabuła Sword Dauther opowiada historię dwunastoletniej Elsbeth oraz jej ojca o imieniu Dag. Akcja dzieje się w X wiecznej Norwegii, gdy Wikingowie byli siłą, z którą należało się liczyć. Reszta rodziny i wioski, w której mieszkała Elsbeth została wymordowana przez bandę zwaną 40 Mieczy, kiedy ci napadli na spokojnych mieszkańców. Ona miała wtedy dwa lata, jej ojciec w wyniku tragedii, jakiej był świadkiem zapadł w stan otępienia i „spał” przez 10 lat. Przez ten czas córka się nim opiekowała. W chwili, gdy dziewczynka sięgnęła po jego miecz, Dag budzi się i planuje swoją zemstę na morderczym klanie.

CZYTAJ TAKŻE:  Briggs Land. Kobieca ręka-recenzja

Inspiracja klasycznymi opowieściami o japońskich samurajach jest bardzo oczywista, tak samo, jak nawiązania do klasycznych westernów, które widać w rysunkach Chatera. Dodatkowo Elsbeth wpisuje się w bardzo modny ostatnio trend twardych nastolatek, które przeżyły jakieś traumatyczne wydarzenie i jedynym rozwiązaniem, jakie znają jest przemoc.  Przykładem może być tutaj Jedenastka ze Stranger Things czy Hit-Girl z Kick-Ass. Nasza bohaterka jest bardziej brutalna niż jej ojciec. Elementem wyróżniającym komiks z tego nowego nurtu jest bardzo dosłowne potraktowanie tematu. Nie ma tutaj żadnych rozpraszających szczegółów i o zgrozo – widok zabijającej 12-latki wydaje się bardziej naturalny niż w innych komiksach, ze względu na brak jakiejkolwiek stylizacji i upiększania samego aktu morderstwa. W końcu X wiek, to bardzo brutalne czasy. Sceny przemocy przedstawione w tym komiksie powinny budzić w nas świadomą reakcję, odpowiednie emocje do tego, co widzimy. Przemoc nie zasłania nam brutalności. Mamy czas by zatrzymać się nad daną sceną i zastanowić się nad jej sensem.

SDAUstronaWooda nie interesuje sama przemoc, a tylko jej wpływ na relację córki z ojcem. Dag nie jest przykładnym ojcem, nie zna swojej już prawie dorosłej córki, nie wie nic o zajmowaniu się dziećmi, a do tego ogarnięty jest rządzą zemsty na klanie 40 Mieczy. Jego pierwszą myślą po przebudzeniu jest wyruszyć na wyprawę i opuścić ją po raz drugi. Zemsta to częsta motywacja dla fikcyjnych bohaterów. Jednak Sword Daughter przepuszcza ją przez własny filtr, głównie dzięki ilustracjom stworzonym przez Chatera a pokolorowanym przez Jose Villarrbieggo. Przez większość czasu używa on palety ziemistych kolorów, które doskonale pasują do twardego, surowego życia ludzi na wsypie. Kontrastem do nich jest użycie czerni i czerwieni za każdym razem, gdy widzimy 40 Mieczy w akacji.

Pierwszy numer to dobry początek ciekawej serii, jest jednak tutaj trochę nierówna narracja. Postacie i ich wyrazy twarzy są rysowane poprawnie, niestety niektóre ofiary 40 Mieczy przedstawione zostały w przerysowany, prawie komiczny sposób. Kilka razy nietrafiony wydał mi się wybór kadrów. Na przykład w chwili, gdy Dag dowiaduje się od swoich znajomych, którzy notabene wcale się nie zdziwili że nagle obudził się po 10 latach, że to jego córka nim się zajmowała. Zamiast ukazania jego reakcji na tą wiadomość dostajemy panoramę okolicy z rozmawiającymi postaciami na środku. Scena ta nic nie wnosi to komiksu. Z drugiej strony idealnie trafione jest zilustrowane jak Dag stara się wymusić na córce posłuszeństwo.

sdstrona2.jpg

Podobnej natury problem mam z przedstawieniem kwestii w jaki sposób Elsbeth mówi. Jej dymki wypełnione nie są literami tylko piktogramami, chyba po to by pokazać że nie uczyła się mówić i ma własny język. Jednak różnica w wyglądzie nie wpływa na rozumienie jej przez inne postaci. Czy te obrazki symbolizują inną wymowę, ton, a może jeszcze coś innego? Jest to o tyle dziwne że narratorem jest właśnie ona i powiada historię w sposób normalny, czystym i zrozumiałym językiem.

Ten komiks jest bardzo nierówny. Ale teraz, gdy przestawienie postaci i zawiązanie akcji mamy za sobą, ufam że powinno być już dobrze. Jeżeli czytaliście inne prace Wooda z tej epoki lub nawet jego Rebels, komiks osadzony także w historycznych realiach jednak innej epoki, to Sword Daughter powinna wam przypaść do gustu.

 

 

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.