herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

The dead Hand #1-recenzja

TheDeadHand_01-1

Pod koniec lat 80 ubiegłego wieku, kiedy to w drobny mak sypało się jak to nazwał Ronald Regan, Imperium Zła, czyli Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, amerykańskie władze żyły w przekonaniu, że największe militarne sekrety ich odwiecznego wroga albo zostaną sprzedane temu kto zaproponuje najwyższą stawkę, albo zostaną wykorzystane przez zbuntowanych generałów wierzących jeszcze w potęgę komunizmu. Rzeczywistość była zupełnie inna. ZSRR od wielu lat borykało się z problemami finansowymi i nie nadążało za USA w wyścigu zbrojeń. CIA wykreowało obraz bogatego i groźnego KGB, by zamaskować własne niepowodzenia.

DeadHand01-01W tym miejscu pojawia się komiks The Dead Hand, nowa seria od Image, której autorami są Kyle Higgins, Stephen Mooney, Jordie Bellaire oraz Clayton Cowles. Higgins znany jest między innymi z pracy dla DC przy Nightwingu, Mooney to młody irlandzki rysownik, który współtworzył serię Half past Danger, Bellaire odpowiedzialna jest za kolory, a jej pracę widzieliśmy między innymi w MoonKnight, a liternictwo jest dziełem Cowlesa.

Cała akacja rozpoczyna się wraz z pojawieniem głównego bohatera, młodego amerykańskiego patrioty, który od dziecka chciał zostać superbohaterem. Jednak to nie jest komiks o superbohaterach. Dlatego Carter Carlson został prawie superbohaterem, czyli szpiegiem pracującym dla CIA. Dostał on proste zadanie infiltracji tajnej radzieckiej jednostki naukowej, by dowiedzieć się jak wyglądają sprawy z radzieckim programem nuklearnym.  Misję wykonuje w swoim specjalnym kostiumie, przypominającym trochę Zimowego Żołnierza, jednak na miejscu okazuje się, że zamiast bomb produkowane są… odkurzacze. To jest otwierająca historię sekwencja. A potem nagle klimat thilera szpiegowskiego stworzony dzięki  palecie przygaszonych kolorów, kostiumowi głównego bohatera łączącego taktyczną praktyczność z komiksową elegancją, umyka i mamy do czynienia z opowieścią o glinie z małego miasteczka. Nagle jesteśmy w miasteczku Moutain Viev.

The-Dead-Hand-6-thumb-500x769-711784-1680552668-1524407411702.jpgA jest to bardzo malownicze miejsce, z opadającymi liśćmi i przypominające miasteczka z seriali z lat 60. W takim miejscu wychowywał się Carlson, gdy był jeszcze dzieckiem, zanim został szpiegiem. Miasteczko jest idylliczne. Minęło kilkadziesiąt lat, Carlson jest szeryfem, postarzał się, jednak wydaje się szczęśliwy. Nie wiemy jak tutaj trafił, nikt z mieszkańców wydaje się nie wiedzieć czym kiedyś zajmował się ich szeryf. Możemy tylko zakładać, co wydarzyło się, że świetny szpieg jest teraz pospolitym policjantem? No i tutaj pojawia się bardzo ambitny zwrot akcji, który nadaje ton fabule całej serii. Czy następne zeszyty dotrzymają pierwszemu kroku przekonamy się wkrótce. Na razie jest ciekawie i czekam na rozwój innych bohaterów, którzy tylko na razie przymknęli przez strony komisu.

Koniec końców The Dead Hand może okazać się ciekawą odsłoną zimnowojennej, szpiegowskiej przygody z wyrazistym bohaterem i interesującą, zaskakującą fabułą. Czekam na kolejny zeszyt i kolejne zaskoczenia.

 

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.