herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE SERIALE

The Punisher-recenzja pierwszego sezonu

[yasr_overall_rating size=”medium”]

s-l1000Zwierzę się wam. Jestem psychofanem Punishera. Od momentu, kiedy trafił w moje ręce pożyczony od kolegi  egzemplarz Pogromcy od TM-Semic. Miałem 11 lat i byłem zafascynowany, czegoś takiego wcześniej nie widziałem. Jedyne komiksy, jakie czytałem to Kajko i Kokosz, prace Papcia Chmiela i Kapitan Żbik. I nagle pokazany został mi zupełnie inny bohater, teraz wiem, że to antybohater. Jednak wtedy jego bezkompromisowość wydawała mi się zaskakująca. Od tamtej pory starałem się czytać, wszystko, co było związane z Frankiem. Kiedy w 1997 roku ukazał się ostatni numer, ja kończyłem naukę w liceum i na kilka lat zapomniałem o komiksach. Jednak Punisher nadal został moim ulubionym bohaterem nr 2. Bo przecież nikt nie może być lepszy od Batmana.

Lata mijały, dzięki rozwojowi internetu dostęp do zagranicznych komiksów stał się łatwiejszy. Najpierw były torrenty, potem zagraniczne sklepy, a teraz spokojnie można już zaopatrywać się u nas. Moja kolekcja komiksów jest spora, jednak niekompletna. Bo pomimo tego, że moja miłość do tej postaci jest wielka, to nie potrafię znieść niektórych rzeczy, jakie zostały jej zrobione. Dlatego nie każdy komiks jest w mojej Kolekcji. I to ostatnie zdanie oddaje ducha mojej recenzji serialu.

Długo wyczekiwany serial jest jednym z gorszych projektów Netflixa, ociera się o poziom, jaki widzieliśmy  w Iron Fist. Zmarnowano wielki potencjał oraz zostało zatarte dobre wrażenie po debiucie postaci w drugim sezonie Daredevila. Niestety.

Jon Bernthal jest czwartym aktorem odtwarzającym  Franka Castle’a odkąd Dolph Lundgren zagrał tę postać w 1989 roku. I w opinii fanów jest to najlepsza interpretacja.  Jednak po obejrzeniu 13 (rozdętych i kluczących w wątkach pobocznych) odcinków trzeba stwierdzić: Coś nie wyszło.

Kiedy ostatni raz widzieliśmy Franka na końcu drugiego sezonu Daredevila,  pochodzenie jego postaci zostało wyjaśnione. Jego rodzina nie żyła, a on wszedł w posiadanie  arsenału przerażających broni i zaczął nosić białą czaszkę na piersi. Pozostawiło go to w doskonałej pozycji, by rozpocząć niekończącą się wojnę z przestępczością. Serial z Punisher szybko uświadamia nam, że tak nie będzie. Po krótkim, krwawym i całkiem przyjemnym wstępie, który pokazuje nam, jak Frank pozbywa się kilku ostatnich osób odpowiedzialnych za śmierć jego rodziny, postanawia on mówi, że rezygnuje, podejmuje pracę budowlańca pod przybranym nazwiskiem i robi wszystko, by brutalna przeszłość go nie dogoniła.

The-Punisher-Jon-BernthalTo pierwszy błąd: pomysł, żeby Punisher, wyszedł na prostą, zaprzecza samej istocie postaci. Na szczęście pojawia się wątek Micro: byłego analityka NSA, Davida Liebermana (Ebon Moss-Bachrach), który odkrył dowody świadczące o popełnianiu przez armię zbrodni w czasie gdy Frank był żołnierzem w Afganistanie. Kontaktuje się z Punisherem, ponieważ  potrzebuje jego pomocy w pozbyciu się złych ludzi. Nadal jednak odcinki się dłużą, a fabuła jest rozwleczona.

Rzeczywiście,  Punisher cierpi na przypadłość, która dotyka też inne seriale Marvela / Netfliksa. Problem polega  na tym, że  jest zbyt wiele odcinków, a zbyt mało fabuły.  Można przejść z pierwszego odcinka do odcinka 10 i nie przegapić niczego wartościowego. Znaczna część serii to tylko Frank i Micro, którzy kłócą się w bazie operacyjnej. Co jest wyjątkowo rozczarowujące, bo zwiastuny zapowiadały mnóstwo scen akcji.

Zamiast tego dostajemy wiele wątków pobocznych, które ciągną się powoli ku kilku scenom akcji w końcowym odcinku. Zamiast oglądać naszego mściciela z czaszką rozprawiającego się z szeregami oprychów, oglądamy Micro szpiegującego swoją rodzinę, która myśli, że nie żyje. Albo Franka, naprawiającego zlew, jednocześnie obserwującego życie rodzinne, które zostało mu odebrane. To nie jest tak przejmujące, jak się wydaje. To jest nudne.

DM1zIfRUQAAlcZrNa ekranie pojawia się także para agentów Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (Amber-Rose Nevah i Michael Nathanson), których jedynym zadaniem jest wyjaśnianie fabuły widzom. Jest także niepełnosprawny weteran (Jason R. Moore), który prowadzi grupę wsparcia dla żołnierzy powracających z wojny; powraca  postać Karen Page (Deborah Ann Woll) z Daredevila; i Billy  Russo, kolega z wojska  Franka, teraz pracujący jako prywatny podwykonawca wojskowy. Okazuje się oczywiście, głównym antagonistą. Zamiast zbudować narrację, która działa w sposób organiczny i logicznie się rozwija, Steve Lightfoot, twórca serialu, po prostu napakował tyle osobnych wątków i postaci, by móc pomiędzy nimi przeskakiwać, gdy scena zaczyna się tracić dynamikę.

W wyniku tego wyraźnie widać jak źle zbudowany jest Punisher. Są niekończące się dialogi, które prowadzą donikąd, retrospekcje do wydarzeń, które już znamy lub potrafimy domyślić się sami, bezsensowne słowne przepychanki i pozerstwo … lista grzechów jest długa.

Serial jest także głupi. To niekoniecznie jest grzechem kardynalnym, jeśli chodzi o serial akcji, ale wtedy akcja musi posuwać się na tyle szybko, by widzowie nie zwrócili uwagi na błędy. Punisher tego nie robi. W drugiej połowie sezonu pojawia się wątek kontroli dostępu do broni, który jest po prostu płytki i niestosowny zwłaszcza w serialu opowiadającym o człowieku, który sam wymierza sprawiedliwość. Wątek wydaje się dołożony na siłę, jako świadectwo producentów, że nikogo nie zachęcają do kopiowania wydarzeń przedstawionych na ekranie.

Jeśli te rzeczy was nie drażnią, być może zrobią to śmieszne, żałosne halucynacje Franka ze zmarłą żoną w roli głównej. Może będzie to  sposób podejścia Paula Schulze’a do swojej roli  skorumpowanego agenta CIA. Mnie najbardziej zirytowało, że kiedy rozbierzemy serial na czynniki pierwsze, to jest to w zasadzie Zabójcza Broń. Do tego stopnia, że brakuje, tylko żeby  ​​Frank siedział na świątecznym obiedzie z rodziną Mikro, podczas napisów końcowych.

Są też pozytywy. Aktorzy robią wszystko, co w ich mocy, aby podnieść poziom przeciętnego  materiału, z którym muszą pracować, a Jon Bernthal pozostaje świetnym Punisherem, z ledwie powstrzymywaną wściekłością i  fizycznym stoicyzmem, który graniczy z masochizmem. To jest absolutnie frustrujące zobaczyć tego aktora,  który przez występ w Daredevilu zdobył uznanie fanów i był prawdziwym Punisherem, niespełnianego w roli przez zły scenariusz i błędne zrozumienie postaci. Sceny, w których Bernthal wypuszcza się na łowy, przebijając się przez przeciwników w sposób metodyczny z furią, pozostają główną atrakcją serii, ale trzeba przebrnąć przez wiele dłużyzn, żeby je obejrzeć. A do tego jest ich nie wiele. Fakt, są to perełki, ale piasku jest za dużo.

Po obejrzeniu brakuje satysfakcji. Punisher to absolutny bałagan. Jest tematycznie naiwny, narracyjnie bezwładny, protekcjonalny wobec publiczności i prawie nie rozumie atrakcyjności swojej centralnej postaci. Tylko nisko zawieszona poprzeczka poprzednich ekranizacji Punishera sprawia, że ta nie jest najgorsza.

zw_Oyw_Wj_W_oI prawie nigdy nie nosi tej przeklętej czaszki. Szczerze mówiąc, kto pomyślał, że to dobry pomysł? I to zakończenie. Nie będę spoilerował, jednak zakończenie mnie rozczarowało. Są pewne rzeczy, które w tej postaci nie powinny być zmieniane. To samotnik, o żelaznej psychice, jasno określonej misji. A to, co dostaliśmy, to zagubiony człowiek, który potrzebuje innych. To nie jest mój Punisher. Ten koleś zabiłby wszystkich w pierwszym odcinku i zaczął czyścic Nowy York z przestępców.

Mam nadzieję, że drugi sezon będzie lepszy. Jednak nie liczę na wiele. Jak zwykle zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 

8 COMMENTS

  1. No właśnie najgorzej jak zmieniają twojego bohatera w kogos, kto odbiega od calej wczesniejszej koncepcji postaci 🙁

  2. Szczerze to nawet nie znam i nie słyszałam o tym tytule, więc ciężko o jakąkolwiek wypowiedź. Po drugie to nie moja bajka tematyczna, ale dobrze, że właśnie w takich miejscach można się coś dowiedziec

  3. Niestety brakuje mi czasu na oglądanie seriali, wybieram więc wyłącznie te wyjątkowe, polecane w 100%. Wgłębiając się w Twoją recenzję wnioskuję, że w tym przypadku lepiej odpuścić 🙂

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.